Chelsea’s POV
Moje oczy rozszerzyły się w zaskoczeniu.
- W takim razie, jesteś w bardzo skomplikowanej sytuacji, Zayn.
Przytaknął głową.
- Taa, jestem. Ledwo ją znam, ale natychmiastowo przykuła moją uwagę.
Uśmiechnęłam się do siebie.
- Więc, w takim razie musi być naprawdę wyjątkowa.
- Jest. Nikt, nigdy jeszcze tak na mnie nie działał.
- Wiesz, Zayn, nie chcę na ciebie jakoś wpływać, ale myślę, że powinieneś spędzać więcej czasu z tą dziewczyną. Spróbuj poznać ją lepiej, skoro mówisz, że ledwo ją znasz. Myślę, że w ten sposób zdasz sobie sprawę czy dalej kochasz Perrie, czy nie - powiedziałam.
Odwrócił się do mnie.
- Masz rację. Powinienem. Jednak jest to dla mnie trudne. Tak bardzo kochałem Perrie, była dla mnie wszystkim. Nie mam pojęcia jak mogliśmy skończyć w taki sposób. Wciąż jestem do niej bardzo przywiązany i wydaje się nieodpowiednie pozwolić jej odejść. Wracam i przepraszam ją za każdym razem, kiedy się pokłócimy, nawet jeśli ona na to nie zasługuje.
- Co masz na myśli, mówiąc, że ona na to nie zasługuje? - zapytałam zmieszana.
- Ona...- zaczął, ale przerwał żeby pomyśleć, a potem wzruszył ramionami. - Nie ważne, to już dłużej nie ma znaczenia.
- Posłuchaj, Zayn, to już drugi raz kiedy próbujesz mi coś o niej powiedzieć i powstrzymujesz się. Zakładam, że zrobiła coś, co naprawdę cię zraniło i rozumiem, jeśli nie chcesz mi powiedzieć. Wysłucham cię, kiedy będziesz gotowy. To zabrzmi dziwnie, ponieważ dopiero się poznaliśmy, ale możesz mi ufać. Jednak zanim się na to zdecydujesz, przemyśl bardzo dobrze to, co zrobiła. Pomyśl, czy naprawdę na ciebie zasługuje, czy jest tego warta. Nie marnuj swojego czasu, próbując robić wszystko, żeby wasz związek przetrwał. Jeśli jesteście sobie przeznaczeni, to wcześniej czy później wszystko samo się naprawi. Zaufaj mi - powiedziałam.
Popatrzył głęboko w moje oczy, po czym uśmiechnął się do mnie.
- Jak ty to robisz?
- Co robię? - spytałam zdezorientowana.
- To. Wiesz dokładnie o czym myślę. Wydaje się, jakbyś znała mnie całe swoje życie.
Również się uśmiechnęłam i wzruszyłam ramionami.
- Nie wiem. Myślę, że wiem jak odczytywać ludzi. Moja mama zawsze mi mówiła, że powinnam zostać psychologiem, bo mam ten talent. Zawsze byłam bardzo zamknięta w sobie i nieśmiała, kiedy byłam w liceum, więc zgaduję, że właśnie dlatego wiem co ludzie myślą.
- Wielkie dzięki za twoją radę, Chelsea. Nie masz pojęcia jak bardzo mi pomogłaś - powiedział.
- Aww, nie martw się. Jestem otwarta na każdego, Harry nic ci nie wspominał? Zawsze możesz do mnie przyjść, kiedy nie masz z kim pogadać. Wiem jakie to uczucie być samemu, więc zawsze będę obok jeśli będziesz mnie potrzebował. Jedynie prosty telefon, tak jak to zrobiłeś dzisiaj.
- Dzięki - popatrzył na widok przed nami. Był niezwykły, taki uspakajający. Nie ma się co zastanawiać, dlaczego przychodzi tutaj, kiedy potrzebuje czasu dla siebie. Jest tu spokojnie.
Zaśmiałam się delikatnie, co sprawiło, że odwrócił się w moją stronę.
- Co cię tak rozbawiło? - zapytał zdezorientowany.
Przestałam się śmiać i powiedziałam.
- Ty. Twierdzisz, że jesteś bad boy'em i próbujesz sprawić, by każdy w to wierzył, ale jestem w stanie zauważyć, że jesteś naprawdę wrażliwy.
Zaśmiał się lekko.
- Taa, myślę, że jestem. Ale, hej, nie mów o tym nikomu. Niech to będzie nasza tajemnica.
Zachichotałam.
- Stoi.
Popatrzyliśmy z powrotem przed siebie i przez chwilę pozostaliśmy w ciszy, podziwiając piękno nocy.
- Dziękuję ci, że pokazałeś mi to miejsce. Jest naprawdę niezwykłe - powiedziałam.
- Nie musisz mi dziękować. Chciałem to zrobić - odpowiedział i uśmiechnął się.
Porozmawialiśmy i pośmialiśmy się jeszcze przez chwilę. Pomijając część, że była już 5 rano, bardzo dobrze się bawiłam. Kocham spędzać z nim czas.
Ziewnęłam, sprawiając, że zaśmiał się lekko.
- Chodź, czas się zbierać. Potrzebujesz trochę snu. Wiem, że masz wywiad i sesję zdjęciową jutro, więc rano musisz być wyspana.
Zayn's POV
Odwiozłem ją do domu. Zatrzymałem samochód przed budynkiem i odwróciłem się do niej.
- Dzięki jeszcze raz, że pojechałaś i wysłuchałaś mnie. Naprawdę tego potrzebowałem - powiedziałem.
Uśmiechnęła się do mnie.
- Nie martw się. Tak, jak powiedziałam wcześniej, zawsze jestem obok jeśli potrzebujesz z kimś pogadać. Zawsze wysłucham.
I właśnie wtedy zadzwonił mój telefon. Wyciągnąłem go z kieszeni i zobaczyłem kto to.
- Perrie - powiedziałem na głos, a następnie odrzuciłem jej połączenie.
- Więc, muszę iść, Zayn. Podążaj za głosem swojego serca. Ono wie lepiej niż ktokolwiek inny, co jest dla ciebie dobre. Przemyśl dokładnie to, co zamierzasz zrobić - powiedziała i przytuliła mnie.
Pożegnaliśmy się, po czym wysiadła z auta i poszła do mieszkania, które dzieliła z Ruby. Odpaliłem samochód i pojechałem z powrotem do mojego mieszkania. Perrie zadzwoniła do mnie ponownie, ale odrzuciłem ją i wyłączyłem telefon.
Wiedziałem dokładnie co muszę zrobić. Spędzać więcej czasu z moją wyjątkową dziewczyną. Z Chelsea. Poznam ją lepiej.
_______________________________________
Dziękuję za ponad 1,000 wyświetleń <3 Nie wiecie nawet jak bardzo cieszę się z tego powodu :D
Chelsea to taka ślepota, nie rozkminia, że to o nią chodzi :P No, ale co zrobisz? Nic nie zrobisz...
Do poniedziałku!
/Melly
Bardzo fajnie piszesz :)) mega rozdział ;D
OdpowiedzUsuńZgadzam się z powyższym komentarzem. :D
OdpowiedzUsuń